czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 35 "Żegnaj"

Od autorki; No właśnie, prosiłabym, żebyście przeczytali to przed przeczytaniem rozdziału, jeśli ktoś nie lubi drastyczniejszych opisów jak krew lub coś, to pewien moment po prostu omińcie ;)
 Przed przeczytaniem polecam włączyć sobie to; http://www.youtube.com/watch?v=lte3u3EZKqU miłego czytania, skarby ;)
PS: Aha, no i chciałam Wam jeszcze podziękować, za komentarze, które na prawdę dodają mi otuchy, i oczywiście za wejścia. Kocham Was <3

___________________________________________________

-Liam-
- Liam, tak mi przykro, wiem, że ją kochałeś, a ona odeszła. - powiedział Zayn kierując się w stronę drzwi. 
O co mu znowu chodziło... Ughhh jak mnie ostatnio wszyscy wkurzają... obchodzą się ze mną gorzej niż z jajkiem... no co ja dziecko? Przecież nic mi nie jest, żyję, jestem szczęśliwy, i rozpiera mnie energia, no po prostu, tak cholernie się cieszę, że dziś w końcu wychodzę z tego szpitala, wybieramy się z Tay nad jezioro, pod namioty, wreszcie spędzimy czas razem, szczęśliwie, spokojnie. 
***
- Cześć Li. - powiedziała dziewczyna witając mnie przed szpitalem. 
- Witaj ślicznotko. - pocałowałem jej policzek i chwyciłem rękę Taylor prowadząc ją w stronę samochodu, który podstawił nam Zayn. Wszystko było spakowane i mogliśmy ruszać, nikt nie wiedział, że gdzieś wyjeżdżamy i nikt nie musiał wiedzieć, to miał być nasz czas, i po co ktoś miałby nam się w niego wtrącać. 
Otworzyłem drzwi od samochodu i pomogłem Taylor wejść do środka, po czym obszedłem auto dookoła i zasiadłem za kierownicą. 
- Ruszamy? - spytałem z uśmiechem wyłączając mój telefon i odpalając pojazd. 
- Jedziemy. 
Taylor oparła głowę o zagłówek i przymknęła powieki. Po około dwóch godzinach jazdy obudziłem ją i razem wysiedliśmy z auta. Przed nami rozpościerał się cudowny widok. 
Zaciągnąłem się świeżym powietrzem i chwyciłem rękę dziewczyny stojącej obok mnie, nie mogłem uwierzyć w to, że mam tak cudowną osobę przy swoim boku. Z zafascynowaniem przyglądałem się jej niewinnej twarzy, na której malowało się wiele uczuć, a przede wszystkim zachwyt. Jej ciemne włosy lekko powiewały na wietrze i formowały się w tak zwany "artystyczny nieład", zachodzące słońce oblewało jej sylwetkę ciepłym promieniem, dzięki czemu wyglądała jak anioł, jak coś nierealnego, ktoś kto wcale nie istnieje. Zwróciła twarz w moją stronę i uśmiechnęła się ciepło, niewielkie dołeczki koło jej ust odejmowały jej lat i dodawały dziecięcego uroku. Zmarszczyła lekko nos wciągając chłodne powietrze w głąb swoich płuc. Odwróciła się w moją stronę i położyła swoje zimne dłonie na moich ramionach, przez podkoszulek odczuwałem chłód emanujący od całej jej osoby. 
- Nie jestem już tą osobą, w której byłeś zakochany, Liam. - szepnęła, a jej miętowy oddech owionął moją zziębłą twarz. Próbowałem powtórzyć kilka razy w głowie wypowiedziane przez nią zdanie, jednak nie mogłem doszukać się w nim ukrytego znaczenia, skrytej tajemnicy. Nie byłem przekonany co do przesłania jej słów. 
- Liam, mnie już tutaj nie ma. - odezwała się ponownie przekładając chłodne dłonie z moich ramion na policzki. Nieprzyjemne dreszcze przebiegły po całym moim ciele. Nawet nie wiem w którym momencie mrok zawładnął całą okolicą. 
Teraz w świetle księżyca zdołałem zobaczyć tylko jej twarz wypraną z jakichkolwiek emocji. Przysunęła się do mnie bliżej, dopiero teraz zauważyłem krople krwi ściekające po jej prawej skroni, przebiegały przez szyję zabrudzając po drodze gładkie policzki brunetki. Jej koszulka także była cała we krwi, na lewym policzku widniała głęboka rana ciągnąca się aż po krawędź szczęki. Z prawego ucha spływał nierówny strużek czerwonego płynu.
- Liam, ja nie żyję. - szepnęła przesuwając ustami po mojej szyi. - Jestem tylko twoim wyobrażeniem. W dzień kiedy mi się oświadczyłeś... ja... ja rzuciłam się z tamtego klifu. Nie ma mnie tutaj już od dawna. Powinieneś zapomnieć. Przestać udawać. Dopuść do siebie prawdę, pozwól rzeczywistości przejąc panowanie nad twoim życiem. Bądź szczęśliwy Li, pamiętaj, że zawsze cię kochałam, i zawsze będę. Żegnaj. - szeptała, po czym złączyła nasze usta w pocałunku, przez chwilę poczułem metaliczny smak, a po chwili nie czułem już nic poza potwornym bólem rozdzierającym moje serce od środka. 
Jej już nie ma, odeszła, zostawiła mnie. 
Nie mogłem skojarzyć faktów, przecież to wszystko było takie realistyczne... jej dotyk, jej śmiech, jej zapach... to nie mogła być prawda. 
Usiadłem na trawie na brzegu jeziora i spojrzałem w niebo. 
- Dlaczego mnie zostawiłaś? 
Poczułem lodowaty powiew wiatru zatrzymujący krążenie krwi w organizmie, usłyszałem cichy szept, tak jakby to wiatr do mnie szeptał"Bądź szczęśliwy". Jednak to ona, została ze mną o tu, przyłożyłem rękę do lewej piersi. Zostanie ze mną na zawsze.

"Nigdy się tak wcześniej nie czułem 
Wszystko, co robię
Przypomina mi o Tobie
I ubrania, które zostawiłaś
Leżą na podłodze
Pachną tak, jak Ty 
Kocham to, co robisz 


Kiedy odchodzisz 

Liczę kroki, które stawiasz
Czy widzisz jak właśnie teraz mocno Cię potrzebuję?


Gdy Cię nie ma 

Każdy kawałek mojego serca za Tobą tęskni 
Gdy Cię nie ma 
Tęsknię za Twoją twarzą, którą znałem
Gdy Cię nie ma 
Słowa, które potrzebuję usłyszeć by przebrnąć przez dzień 
I czuć się dobrze 
To „tęsknię za Tobą”."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Moje zdjęcie
Jestę lamą, burakię, pierogię. xd tak w skrócie, jestem Klaudia i piszę opowiadania o chłopcach z 1D. to chyba tyle ^^